KATOLIK A MAINSTREAM

22.07.2025

Niemal od początku programu SPRAWKI RANO zaczęły się problemy z zarabianiem na reklamach, które dotykały jednego/dwóch odcinków tygodniowo. Gdyby kanał ten opowiadał o kotkach, albo 10 sposobach jak schudnąć, albo jak Dawid Mysior zaczyna podejrzewać, że jest kobietą, każdy odcinek by zarabiał, przez co mógłbym oddać się pracy nad kotkami i dietami, zamiast zastanawiać się czy każdy miesiąc finansowo się zepnie. Oprócz demonetyzacji kanał ten, na co dowodów nie mam, ale na co wskazują analizy i zdrowy rozsądek, dotknął szklanego sufitu w rozwoju i już nie rośnie. Można pomyśleć, że więcej ludzi nie jest zainteresowana tymi treściami, ale patrząc na losy podobnych kanałów za granicą, raczej mamy do czynienia z odgórnym blokowaniem rozwoju.

Dlaczego dziś o tym mówię? Żeby na przykładzie tego kanału uzmysłowić chociaż tej garstce swoich odbiorców (bo choć każdy Słuchacz jest na wagę złota, skala ta wciąż jest daleko od realnego wpływu na opinie publiczną), że wszelkie treści katolickie znikają lub zostają zagłuszone po osiągnięciu pewnego zakresu oddziaływania. System, w którym żyjemy co do istoty polega na zmonopolizowaniu dostępu do informacji, a jakikolwiek pluralizm jest tylko iluzją. Kanały takie jak mój istnieją, żeby ludzie mieli wrażenie, że każdy może mówić wszystko, podczas gdy jest to bardzo pieczołowicie kontrolowane. Na przykład w skali Polski mój kanał wciąż ma oddziaływanie zerowe i dlatego przez jakiś czas mogłem zarabiać na reklamach. Demonetyzacja jest dla mnie przede wszystkim zaszczytem i potwierdzeniem, że robię coś dobrze, jednak też wyraźnym sygnałem, jak trudne zadanie stoi przed nami, katolikami.

Od początku istnienia mass mediów określone środowiska stoją na straży swojego monopolu. Przekaz mainstreamowy ma być pod ich pełną kontrolą, przy czym w określeniu co jest a co nie jest mainstreamem kierują się jedynie liczbami. Ktoś mówi na YT do 50 tysięcy ludzi? Pomijalne w skali 50 milionów osób mówiących po polsku. A wręcz pożądane by tworzyć iluzję pluralizmu, dopóty dopóki ich oddziaływanie jest minimalne i nie zagraża tzw. PRAWDZIE EKRANU, która jest głównym źródłem informacji dla 95% społeczeństwa.

Co może zrobić katolik? Biorąc na logikę, katolicyzm nigdy nie przebije się do mainstreamu, ponieważ mainstream kieruje się zasadami tego świata, a kto jest księciem tego świata wiemy. Zanim więc katolik zacznie myśleć o katolickiej telewizji, katolickich mediach w ogóle, katolickim mainstreamie, katolickim YouTube, przede wszystkim sam musi stać się mini-radiem, mini-telewizją katolicką. Głoszenie Dobrej Nowiny dzieje się między jednostkami. Pan Jezus powiedział: idźcie na cały świat i głoście Ewangelię. Modernizm skutecznie zniechęcił do tego fundamentalnego zadania katolika, a ostatnio już nie tyle zniechęca do nawracania ile go wprost zabrania.

Jednak odrzucając ten chwilowy obłęd, katolik musi zrozumieć, że jest jednoosobową katolicką telewizją, która nadaje dla osób, z którymi się styka. Gdyby każdy z 15 tysięcy słuchaczy SPRAWEK postanowił sobie, że stanie się taką mini-telewizją, a mówiąc bez przenośni apostołem Dobrej Nowiny, w ten i chyba jedynie w ten sposób powstanie przeciwwaga dla mainstreamu. Organicznie. Oddolnie. Żeby być głosicielem Dobrej Nowiny nie wystarczy odwaga. Przede wszystkim konieczna jest katechizacja samego siebie. Trzeba Prawdy Wiary poznawać. Trzeba czytać. I modlić się żeby, gdy mówimy, Duch Święty podsuwał nam słowa.

Mój Drogi Czytelniku, czy chciałbyś być taką mini-telewizją katolicką?