NIE ZABIJAJCIE POSŁAŃCÓW

11.07.2025

Dziś o dość niewdzięcznej roli, jaka przypada wiernym Tradycji katolickiej. Słowa te nie będą użalaniem się, a jedynie opisem pewnej rzeczywistości. Bycie wiernym Tradycji jest wielkim darem, a towarzyszący mu pewien rodzaj jarzma to nie powód do utyskiwania. Myślę, że warto jednak o tym powiedzieć. Sofokles w Antygonie napisał zdanie: "Nikt nie lubi posłańca złych wieści", i podobne do tego w Królu Edypie: "Nie zabijaj posłańca". Obraz na drewnie namalowany w roku 1872 przez malarza Jean-Jules-Antoine Lecomte du Nouÿ, zatytułowany "Posłaniec złych wieści" pokazuje władcę, a u jego stóp ciała posłańców zabitych za przyniesienie nieprzyjemnych wieści.

Tak właśnie postrzegam czasami rolę wiernych Tradycji, a szczególnie wiernych Tradycji publicystów, z których jeden Wam się kłania. To, co Kościołowi ma do powiedzenia Tradycja, jest łatwe do pojęcia, ale na tyle trudne do przyjęcia, że słuchacza może rozboleć głowa. Znam to od drugiej strony, mnie około 5 lata temu rozbolała i nastąpił odruch odrzucenia. Sam miałem ochotę ustrzelić posłańca. To, co on mówi, jest łatwe do zrozumienia, ale wnioski z tego wynikające są zwyczajnie zbyt duże, zbyt ciężkie, zbyt rozległe. Moim zdaniem to nie treść, którą przynosi środowisko Tradycji jest sama w sobie odrzucana, ale właśnie jej implikacje.

Co takiego mówi środowisko Tradycji katolickiej? Że Sobór Watykański II, że modernizm, że ktoś popsuł Mszę - trudno podejrzewać, że nieświadomie, ale takich oskarżeń lepiej nie rzucać - świadomie czy nie, Mszę świętą ze zbliżonej do perfekcji zamienił kilkadziesiąt lat temu na ostatecznie niekatolicką. Że kilkadziesiąt lat temu zmieniono w prawie kanonicznym cele małżeństwa, co wywróciło do góry nogami całe myślenie narzeczonych i małżonków na temat tego, czym to małżeństwo jest. Że zmieniono naturę kapłaństwa i że z ofiarników i duszpasterzy, którzy mówią prawdę i szafują sakramenty, kapłanów czyni się dziś "opiekunami ludzi".

Kiedyś kapłan był ofiarnikiem i opiekunem dusz. Dziś jest często opiekunem ludzkich psychik. Można by to oczywiście wymieniać godzinami. To wszystko są rzeczy łatwe do pojęcia. Natomiast trudnej z przyjęciem, bo wnioski mogą wydać się przez swój ogrom przerażające. Powiedziałbym, że z duchowego punktu widzenia wszystko, co mówi Tradycja, może być bardzo wyzwalające i dające pewną lekkość na duszy. To z duchowego punktu widzenia. Ale z ludzkiego punktu widzenia może być tak ogromne w swych konsekwencjach, że może nastąpić reakcja uproszczona. Czym prędzej zastrzelić posłańca, który przynosi te wieści. To dlatego jest taka trudność w rozmowie katolika tradycyjnego z osobą, która Tradycji nie odkryła. Ich rozmowa jest utrudniona przez skalę problemu, a nie przez samą treść.

Pomimo tego, wszystkich proszę, by wieści przynoszone przez Tradycję katolicką analizować rozumowo, przyjmować lub kwestionować, ale w oparciu o samą treść, a nie lęk przed wnioskami z niej płynącymi. I bardzo proszę nie strzelać do posłańców. Dziękuję.

Komentarze