Dziś o grzechu pychy. Żyjemy w czasach zamętu pojęciowego. Najbardziej złowieszczym zjawiskiem dziś nie są wszystkie ataki świata z zewnątrz - genderyzm, ekologizm, transhumanizm czy sztuczna inteligencja, ale ataki świata od wewnątrz Kościoła, realizowane przez jego infiltrację oraz zatruwanie herezją modernizmu wszystkich możliwych miejsc w Kościele i Jego nauczaniu.
Jednym z niezwykle niebezpiecznych przejawów tego zjawiska jest mylenie pojęć. Jeżeli ludziom pomiesza się pojęcia, sprawa wygrana. Wygrana oczywiście dla przeciwnika, przegrana dla nas. Mamy 7 grzechów głównych. Pomyśl, mój Drogi Czytelniku, jakie postępy poczynić może przeciwnik, gdy ludziom pomiesza język na tyle, że nikt nie będzie rozumiał na czym te 7 grzechów polega? Jak można walczyć z grzechem nie rozumiejąc jego istoty?
Pycha. Niezliczoną liczbę razy spotkałem się z niewłaściwym używaniem tego słowa. Ktoś mówi, że zna prawdę? TO PYCHA! Ktoś uważa, że coś umie? TO PYCHA. Zatem pokorą musi być mówienie, że nie znasz prawdy oraz że nic nie umiesz. Proste? Czym zatem jest PYCHA? To składowa wszelkich grzechów. W niej tkwi istota zła. Pycha to przerost miłości własnej - ale uwaga, niekoniecznie życzliwej. "Jestem cudowny, fajniejszy, mądrzejszy i lepszy niż inni" to pycha, którą rozpoznajemy łatwo. "Jestem beznadziejny, mniej fajny, głupszy i gorszy niż inni" jako postawa przeciwna wydaje się więc pokorą. A jest to jedynie inny przejaw pychy. Pycha to przypisywanie sobie innej wartości niż prawdziwa, większej czy mniejszej - nie ma znaczenia. Czy siebie zachwalam, czy czynię cierpiąco-niby pokornym, przypisuję sobie większa istotę, wagę, niż mam naprawdę.
Przejawem pychy jest odnoszenie wszystkich zdarzeń na świecie do siebie. W jaki sposób robi się to najczęściej? Przez przekonanie, ze należy, że warto, abym miał zdanie na każdy temat. Prawdopodobnie na 99% wszystkich spraw mamy absolutnie za mało wiedzy, czasu i za słabo wytrenowany rozum, żeby nasze zdanie miało jakiekolwiek znaczenie. A jednak nie tylko mamy samych ekspertów od gospodarki, diet, wychowania dzieci czy reprezentacji piłkarskiej, ale też każde zagadnienie teologiczne wydaje nam się błagać o naszą opinię. ZGADZAM SIĘ Z TYM. NIE ZGADZAM SIĘ Z TYM. To jest pycha. Wszystkie tezy świata są albo prawdziwe albo fałszywe. Dla niektórych warto poświęcić uwagę i czas, żeby poznać prawdę. Czy się zgadzasz, czy Cię to przekonuje... to zupełnie nieistotne pytania. Przejaw pychy, która zawsze i wszędzie będzie próbować sabotować wszelkie postępy w życiu duchowym.
Z pychą trzeba walczyć. Nie mów: jestem lichszy od innych. Mów: jestem lichy. Nie mów: jestem głupszy od innych, mów: jestem niemądry sam w sobie. Wszyscy jesteśmy naprawdę bardzo mierni. Jedynie pozwalając Duchowi Świętemu działać w nas, co wymaga dużej walki z naszą pychą, możemy otworzyć się na jakieś cechy pozytywne - rozumność, miłość, dobrotliwość. Nie porównujmy się. Najlepiej w ogóle nie skupiajmy się zbytnio na tym pyłku, jakim w porównaniu do Boga i wieczności jesteśmy. Rozkosz kryjąca się za taką postawą przerośnie wszystkie nasze oczekiwania.
Komentarze
Ta rozprawka przypomniała mi, że pycha to nie tylko buta i chwalenie się, ale także fałszywa pokora. Walka z nią to codzienne stawanie w prawdzie — wobec Boga i siebie — i pozwolenie Duchowi Świętemu by czuwał nad myślą, słowem i pragnieniem serca.
Pokora to przyjęcie prawdy o sobie.
Czy może pan zająć stanowisko w sprawie opętan ekspiacyjnych? Tzn ludzi którzy dobrowolnie zatrzymują w sobie demony zamykają je w swojej duszy jak w wiezieniu za zgodą Boga żeby ludzie nie szli do piekła jak było to w przypadku anneliese michel.