Ja jednak uważam, że ilość obowiązków ma decydujące znaczenie. Na studiach rozpraszaczy było więcej, ale czasu wolnego wciąż mnóstwo i wszystko szło swoim tempem. Teraz praca zawodowa wyciska z człowieka wszystko, do tego wychowanie i edukacja dzieci, budowa domu, zaangażowanie w kaplicy i nawet pójście za Pana radą (jakkolwiek i tak wybitnie dobrą, choć z innych powodów), by źródła szybkiej dopaminy jak telefon odstawić lub drastycznie ograniczyć, nie przyniosły poczucia by czas zwolnił.
Ja jednak uważam, że ilość obowiązków ma decydujące znaczenie. Na studiach rozpraszaczy było więcej, ale czasu wolnego wciąż mnóstwo i wszystko szło swoim tempem. Teraz praca zawodowa wyciska z człowieka wszystko, do tego wychowanie i edukacja dzieci, budowa domu, zaangażowanie w kaplicy i nawet pójście za Pana radą (jakkolwiek i tak wybitnie dobrą, choć z innych powodów), by źródła szybkiej dopaminy jak telefon odstawić lub drastycznie ograniczyć, nie przyniosły poczucia by czas zwolnił.