Jasne, że Pan Braun to piękne idee, ale ideami jeszcze nikt się nie najadł, nie obronił życia itd. Najpierw trzeba wygrać wybory, żeby cokolwiek móc zmienić. Konflikt wewnątrz Konfederacji niepotrzebnie ją osłabi. Choć całym sercem.jestem za Panem Braunem, uważam, że Pan Mentzen miał dużo większe szanse na wygraną. A teraz co? Szanse są mniejsze. Czy o to właśnie komuś chodziło? I po co pisać, że Konfederacja staje się bardziej liberalna? Nie rządzili jeszcze nigdy, wiec skąd takie wnioski? A do wyborów, jak każda partia, próbuje przekonać do siebie potencjalnych wyborców na wszelkie sposoby. To jest polityka, brudna gra, a nie Kościół Święty. Przypomina mi się historia Korwina, który swoimi dziwnymi zagrywkami, osłabiał partię notorycznie...
Jasne, że Pan Braun to piękne idee, ale ideami jeszcze nikt się nie najadł, nie obronił życia itd. Najpierw trzeba wygrać wybory, żeby cokolwiek móc zmienić. Konflikt wewnątrz Konfederacji niepotrzebnie ją osłabi. Choć całym sercem.jestem za Panem Braunem, uważam, że Pan Mentzen miał dużo większe szanse na wygraną. A teraz co? Szanse są mniejsze. Czy o to właśnie komuś chodziło? I po co pisać, że Konfederacja staje się bardziej liberalna? Nie rządzili jeszcze nigdy, wiec skąd takie wnioski? A do wyborów, jak każda partia, próbuje przekonać do siebie potencjalnych wyborców na wszelkie sposoby. To jest polityka, brudna gra, a nie Kościół Święty. Przypomina mi się historia Korwina, który swoimi dziwnymi zagrywkami, osłabiał partię notorycznie...