Od dawna mam ten sam problem. Taki lekceważący i znieważający zły nawyk został podany jako przyczyna biedy i nieurodzaju w La Salette (gdy woźnice mieszali święte Imię Pana Jezusa w wypowiedziach w których znajdowały się dodatkowo przekleństwa). Gdy wytłumaczyłem to pojedynczym katolikom zaczęli zwalczać (z niemałym trudem) ten nawyk. Niekatolik natomiast nie przyjmie jakie spustoszenie taki zły język powoduje dookoła i w najlepszym wypadku by nie denerwować zwracającego uwagę przy nim będzie się tonował. Problem jest tym większy, że pasterze nie grzmią na ten temat (a napewno ci spoza Bractwa), a też sami niejednokrotnie nadużywają święte imię zgorszając owieczki. Napewno powinniśmy reagować, nie tylko aktami zadośćuczynienia, myślę że wobec otwartych - tłumaczeniem, a zamkniętych grzmieniem.
Od dawna mam ten sam problem. Taki lekceważący i znieważający zły nawyk został podany jako przyczyna biedy i nieurodzaju w La Salette (gdy woźnice mieszali święte Imię Pana Jezusa w wypowiedziach w których znajdowały się dodatkowo przekleństwa). Gdy wytłumaczyłem to pojedynczym katolikom zaczęli zwalczać (z niemałym trudem) ten nawyk. Niekatolik natomiast nie przyjmie jakie spustoszenie taki zły język powoduje dookoła i w najlepszym wypadku by nie denerwować zwracającego uwagę przy nim będzie się tonował. Problem jest tym większy, że pasterze nie grzmią na ten temat (a napewno ci spoza Bractwa), a też sami niejednokrotnie nadużywają święte imię zgorszając owieczki. Napewno powinniśmy reagować, nie tylko aktami zadośćuczynienia, myślę że wobec otwartych - tłumaczeniem, a zamkniętych grzmieniem.