O! Pomyslałam sobie,że jak żona nie lubi tradycji,ale czyta,to można jej podsunąć jakieś dobreksiązki o byciu matką,albo o kobiecej duchowości. To może duuuuużo dać. Oczywiście jeśli czyta. Mi się bardzo podobały "Wspomnienia-mama świętej Teresy od dzieciątka Jezus". Trzeba tylko tak dobierać książki,żeby nie było tam nic,co mogłoby "obudzić czujność" żony;D na przykład przez wydawnictwo. Ewentualnie można podesłać jakieś programy o kobiecości. Tylko nie Urzekającą bo to nowusy
Ja tam bym się kłóciła, gdyby mi mąż nie pozwolił, na przykład robić z dziećmi katechez z Bractwa. Można napisać na stronę katechizacji i wyślą materiały dla zerówki. Tam jest dużo opowiadań,które można dziecku na dobranoc czytać nawet jak ma 4 lata. Osobiście mam tak, że małżonek chodzi na nową mszę, ale się nie wtrąca do wychowywania dzieci. Czasem mu puszczałam programy Mysiora o manipulacji w filmach i dzięki temu zdobyłam przyczółek do zasiewu;D Czasami myję zęby i słucham jakiejś rozprawki,gdy mąż siedzi w wannie i nie może uciec. Z żoną może przejść metoda małych kroczków. Ewentualnie jak żona jest konkretna, jest aspargerem, itp (a tu widzę,że raczej uczuciowa, więc raczej się nie sprawdzi;D) , to można wzbudzić w niej chęc znalezienia odpowiedzi na jakieś pytanie odnośnie wiary. I wtedy po nitce do kłębka powoli się dojdzie;)
Nie chcę brać roli osoby wiecznie niezadowolonej,ale co myślicie o modlitwie za ojczyznę,która została zaproponowana? Miałam na ten temat popełnic post na grupie,bo jak dla mnie ona się nie klei. Takie lanie wody. Osobiście będę czytać modlitwę Piotra Skargi,bo tej psychicznie nie udźwignę.