Jak dla mnie to trochę jedno stronne spojrzenie. Jak dla mnie problem jest w błędnym postrzeganiu równości płci i faktem, że rewolucja społeczna została przeprowadzana w ciągu jednego pokolenia co jest zdecydowanie za szybkie aby mogło to normalnie działać bez patologii. Kobiety mają obecnie bardzo duże wsparcie w emancypacji i rozwijaniu się na stanowiskach, które w przeszłości były praktycznie wyłącznie przeznaczone dla mężczyzn. I bardzo dobrze, jeśli są w stanie sobie tam poradzić lepiej niż faceci to czemu nie. Z drugiej strony jest niezdrowe parcie na to aby kobiety ten sukces musiał odnieść. Kobieta jak nie robi w korpo i nie pnie się po szczeblach kariery jest gorsza od koleżanek a jak już nie daj Boże by chciała zostać w domu, gotować obiadki i wychowywać dzieci to już w ogóle najgorsza kurwa szmata z Konfy. No i dochodzi hipergamia, która jakoś nie słabnie a wręcz przeciwnie. Kobiety oczekują coraz lepszych facetów, którzy maja coraz więcej bo same mają dużo. Z drugiej strony mężczyźni są zostawienie sami sobie. Nie ma dla nich przyzwolenia na bycie utrzymankami kobiet więc musza walczyć. Kiedy kobiety walczą obok to jest jeszcze trudniej się przebić, do tego kobiet mają wysokie wymagania i facet na takim samym poziomie albo niższym nie jest już atrakcyjny (wspomniana hipergamia). Do tego facet na randce powinien jednak ciągle płacić, powinien mieć chatę, powinien mieć samochód. Dużo wymagań takich bardzo patriarchalnych w społeczeństwie gdzie niby powinna panować równość. Kobieta, która w wieku 30 lat mieszka z rodzicami jest akceptowalna społecznie. Facet jest przegrywam. I co gorsza ten typ myślenia jest identyczny zarówno z prawej jak i z lewej strony ideologicznych światopoglądów. No i wiadomo. Modne słowa: mężczyzna może płakać. Oczywiście tylko żadna kobieta nie chce faceta co płacze. Ciągle społecznie akceptowalne jest: Bądź mężczyzną idź przenieść te ciężkie pudła, ale bądź kobietą i pozmywaj te brudne gary już akceptowalne nie jest. Z mojego punktu widzenia to mamy rewolucje, które zmieniła życie kobiet i mężczyzn ale jak dla kobiet jakąś nową role stworzyła tak o facetach totalnie zapomniała… i puki facet nie będzie mógł siedzieć w domu i opiekować się dziećmi jak coś totalnie normalnego to tak długo równouprawnienia nie będzie.
Jak dla mnie to trochę jedno stronne spojrzenie. Jak dla mnie problem jest w błędnym postrzeganiu równości płci i faktem, że rewolucja społeczna została przeprowadzana w ciągu jednego pokolenia co jest zdecydowanie za szybkie aby mogło to normalnie działać bez patologii. Kobiety mają obecnie bardzo duże wsparcie w emancypacji i rozwijaniu się na stanowiskach, które w przeszłości były praktycznie wyłącznie przeznaczone dla mężczyzn. I bardzo dobrze, jeśli są w stanie sobie tam poradzić lepiej niż faceci to czemu nie. Z drugiej strony jest niezdrowe parcie na to aby kobiety ten sukces musiał odnieść. Kobieta jak nie robi w korpo i nie pnie się po szczeblach kariery jest gorsza od koleżanek a jak już nie daj Boże by chciała zostać w domu, gotować obiadki i wychowywać dzieci to już w ogóle najgorsza kurwa szmata z Konfy. No i dochodzi hipergamia, która jakoś nie słabnie a wręcz przeciwnie. Kobiety oczekują coraz lepszych facetów, którzy maja coraz więcej bo same mają dużo. Z drugiej strony mężczyźni są zostawienie sami sobie. Nie ma dla nich przyzwolenia na bycie utrzymankami kobiet więc musza walczyć. Kiedy kobiety walczą obok to jest jeszcze trudniej się przebić, do tego kobiet mają wysokie wymagania i facet na takim samym poziomie albo niższym nie jest już atrakcyjny (wspomniana hipergamia). Do tego facet na randce powinien jednak ciągle płacić, powinien mieć chatę, powinien mieć samochód. Dużo wymagań takich bardzo patriarchalnych w społeczeństwie gdzie niby powinna panować równość. Kobieta, która w wieku 30 lat mieszka z rodzicami jest akceptowalna społecznie. Facet jest przegrywam. I co gorsza ten typ myślenia jest identyczny zarówno z prawej jak i z lewej strony ideologicznych światopoglądów. No i wiadomo. Modne słowa: mężczyzna może płakać. Oczywiście tylko żadna kobieta nie chce faceta co płacze. Ciągle społecznie akceptowalne jest: Bądź mężczyzną idź przenieść te ciężkie pudła, ale bądź kobietą i pozmywaj te brudne gary już akceptowalne nie jest. Z mojego punktu widzenia to mamy rewolucje, które zmieniła życie kobiet i mężczyzn ale jak dla kobiet jakąś nową role stworzyła tak o facetach totalnie zapomniała… i puki facet nie będzie mógł siedzieć w domu i opiekować się dziećmi jak coś totalnie normalnego to tak długo równouprawnienia nie będzie.