Błażej Kocik @bazejkocik
●
05.02.2025 21:31
W odpowiedzi do @anonimowysprawkowicz
Ja mam podobną sytuację. Żyję w związku pozasakramentalnym i od pewnego czasu nawróciłem się i zmieniłem totalnie myślenie. Kobieta, z którą żyję i mam małe (4-letnie) dziecko, jest niepraktykujaca i również oświadczyła, że związywała się kilka lat temu z zupełnie inną osobą, mając na myśli, że wtedy byłem kimś zupełnie innym, a teraz wydziwiam.
Po pierwsze módl się, bracie, pokutuj: bierz na klatkę to, żeś kiedyś błądził. Błędy przynoszą cierpienie. Trzeba to cierpliwie znieść, ciągle wyrażając miłość tym, którzy błądzą (żona).
Po drugie: jesteś facetem, więc masz się z całą łagodnością i wyrozumiałością ale UPRZEĆ przy tym co słuszne i w takim duchu poprowadzić rodzinę. To Twój obowiązek!
Po trzecie: jak sie modlisz, pokutujesz i ćwiczysz w pokorze, to Pan Bóg jakimś sposobem (nie wiadomo jeszcze jakim) rozwiąże Twój problem. Nie zamartwiaj się w jaki sposób tego dokona. Dokona tego, zobaczysz.
Po czwarte: warto ciągle mocno modlić się do Matki Najświętszej. Ja odmawiam od roku caly czas nowennę pompejańską i Matka Boża czyni cuda. Po prostu rozwiązuje problemy jedne po drugich - a jest ich trochę...
Chodzę do Bractwa na Mszę świętą w niedziele sam, potem z dziećmi (trójka dzieci) na Novus po to, żeby towarzyszyc im w rozwijaniu wiary. Sam chodzę również w dni powszednie w mojej miejscowości na Novus, ale caly czas klęczę i mówię po cichu rozaniec. (Myślę że w Polsce w trakcie mszy Novus przeistoczenie ciągle ma miejsce ze względu na stosunkowo male zniszczenie intencji kapłanów). Stopniowo zaś udaje mi się zaprowadzać dzieci na Mszę świętą tradycyjną - wszystko za zgodą "Żony". Dzieciom wpajam zdrowe zasady wiary i wcale niekoniecznie trzeba przy tym zahaczać o tematykę obecnego rozłamu w kościele. Wg mnie warto podejść do sprawy wychowania i w tego typu skonfliktowanych relacjach małżeńskich sprytnie i robić małe kroczki. W sensie nie wywoływać od razu wojen. Uczmy się od masonów, którzy sa mistrzami manipulacji i sprytnego podejścia ;) Czyli małymi kroczakami WYTRWALE do celu
Ja również od ok. 2 lat poznaję Tradycję, jednak w moim mieście nie ma szans na stary ryt- dziekan twierdzi, że Biskup „zabronił”. Na mszę tradycyjną uczęszczam kilka razy w roku z uwagi na odległości do miast, w których jest odprawiana. Kiedyś, przy okazji, będąc w dużym mieście, zabrałem Żonę na mszę wszechczasów, ale stwierdziła, że msza Novus z udziałem dzieci w naszej parafii bardziej dociera do naszych Maluchów. Nie ma między nami spięć, a nawet widzę wsparcie, kiedy mówię, że doprowadzę do dnia, kiedy w naszym mieście odprawiana będzie msza przedsoborowa. Osobiście wolałbym, aby moje dzieci Ją poznały, ale póki co zostaje nam cieszyć z dostępności kapłanów i możliwości uczestniczenia w mszach w nowym rycie. Trzymam kciuki, byście doszli do porozumienia!