Dobrosia @dobrochna
●
02.12.2024 18:03
W odpowiedzi do @Zrzeda
Z jednej strony rozumiem Pana, że chciałby Pan zmodyfikować NOM i żeby wszystko było dobrze. To wydaje się najprostsze dla ogółu wiernych. Jednak po zgłębieniu tematu, przynajmniej ja dochodzę do takiego wniosku, że obecna liturgia naprawdę jest zagrożeniem dla wiary, docelowo to przesunięcie akcentów, te wszystkie "unowocześnienia" sprawiają że ludzie przestają wierzyć w obecność Chrystusa w NS, że tracimy wszyscy ducha ofiary. Zresztą ona wciąż ewoluuje, to się nie zatrzymuje, ten proces desakralizacji. Porównanie starej i nowej mszy powala (polecane tu często dwa rozdziały z książki kanonisty ks. prof. dra Georga Maya "Stara i Nova Msza" - destrukcja mszy pod względem dogmatycznym i duszpasterskim, książka powstała w l.70). Teraz czytam książkę Dietricha von Hildebranda "Koń trojański w mieście Boga", powstała tuż po swII - jak pięknie pisze o mszy, o wartości tajemnicy, sacrum. I w duchu miłości do Kościoła wskazuje że SWII daje prymat tej mszy (że tylko dopuszcza języki narodowe).. Generalnie piętnuje postawy progresywnych teologów katolickich. Kolejna jego książka, napisana po kilku latach to "Spustoszona winnica", też mam zamiar przeczytać.
Ja mam przekonanie, że msza tradycyjna jest skarbem kościoła, potrzeba trudu by go odkryć, przyjąć. A łacina.. Moja sześcioletnia córeczka była ze mną raz w kaplicy FSSPX na różańcu po łacinie, i jakoś po tygodniu zaczęła sobie mówić: Sancta Maria, Mater Dei, "ona" pro nobis pecatoribus.. Dziecko chwyta szybko, tak jak zresztą inne treści. Ale przy wieczornej modlitwie namawia mnie na łacińską wersję i razem ze mną odmawia całe Ave Maria :-) Jest w tym jakaś siła, sacrum, poczucie jedności z poprzednimi pokoleniami, ze świętymi, którzy tak właśnie się modlili. Sorry za patos :-)
Oboje z mezem nosimy Szkaplerz Matki Bozej z Gory Karmel, nalozony prawie dwa lata temu przez kaplana z Bractwa Sw Piotra z kosciola w Montrealu. Od tamtej pory codzienna modlitwa i Rozaniec sw po łacinie takze codzien.