Szanowna Redakcjo, Na wstępie chciałabym przedstawić z jakiego punktu widzenia piszę – jestem psychologiem, kulturoznawcą. Pracuję z młodzieżą (nastolatki, młodzi dorośli). Jestem także katolikiem, żoną, polką. Przez lata mojego życia zadaję sobie pytanie – co jest nie tak z mężczyznami, a raczej z ich niedojrzałością. Będąc młodą dziewczyną rozpatrującą małżeństwo nie mogłam się nadziwić poziomem zepsucia młodych mężczyzn. Powszechną seksualizacją, pochwałą chamstwa i grubiaństwa, rozpasaniem i lenistwem. Nie widziałam, żeby dorośli mężczyźni walczyli o dobre wychowanie młodych panów. Raczej powszechnym wzorcem był pijany i/lub nieobecny ojciec, w domu gdzie praktycznie każdym aspektem funkcjonowania rodziny zajmowała się kobieta. Czyja to wina? Kto zaczął? Myślę, że te pytania są strzałem w kolano. Tak jak niejednokrotnie usłyszałam w podcastach Pana Mysiora, że lewica trwoni nasz cenny czas na dyskusje na temat identyfikacji płciowej czy pokrewnych ideologii LGBTQ, tak i w tym aspekcie uważam, że roztrząsanie kto zawinił czemu pogrąża nas jedynie coraz bardziej w chaosie i dewastacji. Nie czas na utyskiwanie jak jest źle, ważne jest aby robić co w mocy każdego z nas aby dawać świadectwo obiecanego nam Królestwa Bożego. Dla ludzi podążających za Bogiem wzorem jest sam Bóg-Człowiek – Jezus Chrystus. Jak i dla mężczyzn, tak i dla kobiet. Mamy Najświętszą Marię Pannę, świętego Józefa – ich przykład Świętej Rodziny. Czy nie warto rozpowszechniać te wzorce zamiast tracić czas na narzekanie? W mojej praktyce pracy z młodzieżą, tą z problemami, z rezygnacyjnym podejściem do życia, mówię o tym, że póki żyją mają możliwość wzrostu, poprawy. Potrzebne jest ich zaangażowanie, walka o siebie. Czy nie lepiej zawalczyć o dobro, o Królestwo Boże tu i teraz, na naszej ziemi? Czy nie lepiej kłaść nacisk na wychowanie, na edukację, szukać rozwiązań skrojonych do problemów z jakimi obecnie się zmagamy? Co zrobić aby mężczyźni szybciej dojrzewali? Jeżeli oni są głową rodziny, kobieta ma im być posłuszna, to zadbajmy o takie wychowanie mężczyzn, aby umieli dźwignąć odpowiedzialność zanim wejdą w związek z kobietą. Jak uszlachetniać młodych ludzi, pokazywać im jak zmagać się z pokusami? Myślę, że to powinno zajmować naszą publiczną przestrzeń na dyskusję, do czego gorąco zachęcam Redakcję.
Szanowna Redakcjo, Na wstępie chciałabym przedstawić z jakiego punktu widzenia piszę – jestem psychologiem, kulturoznawcą. Pracuję z młodzieżą (nastolatki, młodzi dorośli). Jestem także katolikiem, żoną, polką. Przez lata mojego życia zadaję sobie pytanie – co jest nie tak z mężczyznami, a raczej z ich niedojrzałością. Będąc młodą dziewczyną rozpatrującą małżeństwo nie mogłam się nadziwić poziomem zepsucia młodych mężczyzn. Powszechną seksualizacją, pochwałą chamstwa i grubiaństwa, rozpasaniem i lenistwem. Nie widziałam, żeby dorośli mężczyźni walczyli o dobre wychowanie młodych panów. Raczej powszechnym wzorcem był pijany i/lub nieobecny ojciec, w domu gdzie praktycznie każdym aspektem funkcjonowania rodziny zajmowała się kobieta. Czyja to wina? Kto zaczął? Myślę, że te pytania są strzałem w kolano. Tak jak niejednokrotnie usłyszałam w podcastach Pana Mysiora, że lewica trwoni nasz cenny czas na dyskusje na temat identyfikacji płciowej czy pokrewnych ideologii LGBTQ, tak i w tym aspekcie uważam, że roztrząsanie kto zawinił czemu pogrąża nas jedynie coraz bardziej w chaosie i dewastacji. Nie czas na utyskiwanie jak jest źle, ważne jest aby robić co w mocy każdego z nas aby dawać świadectwo obiecanego nam Królestwa Bożego. Dla ludzi podążających za Bogiem wzorem jest sam Bóg-Człowiek – Jezus Chrystus. Jak i dla mężczyzn, tak i dla kobiet. Mamy Najświętszą Marię Pannę, świętego Józefa – ich przykład Świętej Rodziny. Czy nie warto rozpowszechniać te wzorce zamiast tracić czas na narzekanie? W mojej praktyce pracy z młodzieżą, tą z problemami, z rezygnacyjnym podejściem do życia, mówię o tym, że póki żyją mają możliwość wzrostu, poprawy. Potrzebne jest ich zaangażowanie, walka o siebie. Czy nie lepiej zawalczyć o dobro, o Królestwo Boże tu i teraz, na naszej ziemi? Czy nie lepiej kłaść nacisk na wychowanie, na edukację, szukać rozwiązań skrojonych do problemów z jakimi obecnie się zmagamy? Co zrobić aby mężczyźni szybciej dojrzewali? Jeżeli oni są głową rodziny, kobieta ma im być posłuszna, to zadbajmy o takie wychowanie mężczyzn, aby umieli dźwignąć odpowiedzialność zanim wejdą w związek z kobietą. Jak uszlachetniać młodych ludzi, pokazywać im jak zmagać się z pokusami? Myślę, że to powinno zajmować naszą publiczną przestrzeń na dyskusję, do czego gorąco zachęcam Redakcję.