Gołąb ma więcej praw niż człowiek

„Latające szczury” – tym mianem zwykle obdarza się gołębie latające po mieście. Zjada to-to resztki, roznosi choroby, mnoży się na potęgę i zwykle jest niechcianym gościem naszych parapetów, balkonów, strychów i innych zakamarków. Ponoć:

gatunek ten zasiedlił środowisko miejskie, ponieważ ludzkie budowle są dla niego odpowiednikiem naturalnych skał. Gołębie miejskie, potomkowie gołębia skalnego, traktują strychy budynków jak jaskinie, parapety i balkony jak półki i nisze skalne. - czytamy na portalu stop.eko.org.pl.

W powyższych stwierdzeniach nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dla tego właśnie gołębia miejskiego (Columba livia f. urbana) ustanowiono więcej praw niż dla…człowieka. 

Gołąb ów jest pod ochroną gatunkową (Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz.U. 2016, poz. 2183)), 

co oznacza, że nie można w żaden sposób szkodzić osobnikom tego gatunku, nie tylko nie wolno ich zabijać, ale także nie wolno przenosić ani usuwać gniazd (chyba, że są puste), piskląt, jaj. - podaje dalej stop.eko.org.pl.

 Innymi słowy, jeśli zdarzyłoby się komuś, że na jego balkonie lub parapecie zagnieździ się parka gołębi i samica złoży jaja, to jeśli cokolwiek stanie się z gniazdem, ptakami lub jajami, właścicielowi balkonu/parapetu grozi kara grzywny tudzież utrata wolności do 2 lat. 

Reasumując: jakakolwiek ingerencja w życie latającego szkodnika jest dziś karalna, podczas gdy zabicie nienarodzonego człowieka w łonie matki praktycznie dozwolone. I jeszcze: za brak lekarza aborcjonisty (kata i mordercy) w zespole lekarzy, polski szpital od kwietnia br. płaci karę.

Komentarze