Onet.pl zadziwia do granic

Portal Onet.pl ponownie zadziwia. Kilka dni temu umieszczono na rzeczonej stronie internetowej wywiad z nieznanym szerszemu gronu youtuberem, Januszem Omylińskim. W rozmowie z dziennikarzem Szymonem Piegzą, chwali się on, iż cztery lata temu dokonał apostazji. Nie to jednak jest w artykule najgorsze. Czytając dalej, przeciętny Kowalski dowiaduje się, jak dokładnie dokonać tego grzechu śmiertelnego. Omyliński opowiada krok po kroku jakich dokumentów potrzeba, gdzie należy je zanieść, z kim i w jaki sposób rozmawiać oraz kto i co ma podpisać, by zainteresowany mógł się z Kościoła Katolickiego „wypisać”. Z jakim nastawieniem należy pójść do wiadomej parafii, jak przygotować się do rozmowy.

Prowadzący wywiad nie pozostaje w tyle i odpowiednimi pytaniami rozwiewa wszelkie wątpliwości czytającego. W dalszej części tej odrażającej rozmowy, dowiadujemy się, że w razie czego zawsze można do Kościoła Katolickiego wrócić, procedury nie są takie straszne, wystarczy, że się odpowiednio wszystko księdzu proboszczowi przedłoży…

A jakie są konsekwencje apostazji? Pan Janusz bez żenady odpowiada, że pierwszą jest kara ekskomuniki, a co za tym idzie - niemożliwość bycia rodzicem chrzestnym, czy świadkiem na ślubie. Nie ma też co liczyć na kościelny pogrzeb.

Pan Janusz zapomniał chyba dopowiedzieć, że kiedy jest się poza Kościołem Katolickim, nie można przede wszystkim korzystać z sakramentów świętych, a są one jedyną drogą ku zbawieniu duszy. Kto z nich nie korzysta, dobrowolnie naraża się na życie w grzechu śmiertelnym, tym samym skazując swoją duszę na wieczne potępienie po śmierci. 

Publikując takie artykuły Onet.pl sprowadza dusze swoich czytelników na drogę ku zatraceniu w piekle. Nieświadomi i niedouczeni dzisiaj ludzie mogą potraktować odejście od Kościoła Katolickiego na równi z odejściem od hinduizmu, buddyzmu, czy islamu. To definitywnie nie to samo, choć Janusz Omyliński nie widzi różnicy.

Panie Januszu, najlepiej by było, by ten wywiad był Pana ostatnim, którego Pan udzielił. 

Chyba, że się Pan nawróci ku jedynej Prawdzie, traktując przy okazji etymologię swojego nazwiska niezwykle serio. 

Komentarze