Kilka dni temu internet obiegła informacja o 4-letnim chłopcu, Ignasiu, który został przyprowadzony na posterunek gliwickiej policji. Nie byłoby w tym fakcie może nic nadzwyczajnego, o czym warto by było nadmieniać w mediach, gdyby nie wygląd chłopca: miał na sobie tylko buty i masę obrażeń na nagim ciele. Na posterunek przyprowadziła go przypadkowo zaczepiona na ulicy osoba, bo chłopiec zapytał ją, czy ma coś do picia.
Okazało się, że Ignaś uciekł z domu, w którym mieszkał z mamą i jej…partnerką. Partnerka owa „wniosła” w związek dwie dziewczynki. Jak przystało na prawdziwe feministki, obie panie faworyzowały córeczki, natomiast chłopca traktowały z wyszukanym okrucieństwem.— Na ciele dziecka stwierdzono wówczas liczne obrażenia w postaci urazów lewego ramienia, klatki piersiowej, policzka prawego, urazu lewego oczodołu, które to obrażenia naruszyły czynności narządów ciała chłopca na okres poniżej 7 dni i mogły powstać w sposób czynny — powiedziała Karina Spruś, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
W różnych mediach można przeczytać, jak wyglądało traktowanie biednego chłopca na co dzień. Szokuje jednak jeszcze coś innego. W obliczu tej tragedii, ceniona przez nas Gazeta Wyborcza wspięła się na wyżyny inwencji twórczej: zdjęcie główne dotyczące wydarzenia przedstawia drzwi wejściowe przystrojone w mikołajka z wielkim napisem C+M+B 2024r. Sugeruje to od razu, że okrutnymi sprawcami krzywdy dziecka byli…katolicy! W opublikowanym artykule w ogóle nie pada słowo lesbijka, para LGBT, homoseksualistka, czy tęczowa rodzina. Na koniec czytamy:
Czy kobiety były w związku? – W tej sprawie najważniejsza jest tragedia dziecka, a słowo partnerka zostało użyte w takim rozumieniu, że kobiety wspólnie prowadziły gospodarstwo domowe i wychowywały dzieci. Nie odnosi się to określenie do związku romantycznego czy powiedzmy konkubenckiego – powiedziała nam prokurator Spruś.
Wstyd i hańba, panie Michnik.
Komentarze
Kkiedy ktoś tam skuma, że takie osoby jak te Panie to osoby głeboko zaburzone i oddawanie im dzieci będzie prowadziło do patologii wychowawczych.
Jak zwykle... dziecko cierpi przez głupotę dorosłych... Jak temu zapobiegać?