Wystarczy być tylko “dobrym człowiekiem”?

Na początku stycznia ordynariusz zachodnioniemieckiej diecezji Essen, biskup Franz-Josef Overbeck wygłosił osobliwe kazanie na temat stosunku katolików do innowierców.

Zdaniem hierarchy, coraz więcej ludzi w Niemczech i na świecie nie potrzebuje wiary, religii i Kościoła, by wieść życie szczęśliwe i spełnione, pozostając przy tym “dobrym człowiekiem”.

Duchowny powiedział:

“Nie musimy prowadzić misji na całym świecie. Wszyscy ludzie są wolni i takimi pozostaną. Bóg znajdzie drogi, by wprowadzić na właściwą ścieżkę także tych, którzy nie mogą, albo nie chcą w Niego wierzyć”.

Argumentując swoje osobliwe tezy biskup Overbeck odwołał się do pontyfikatu papieża Franciszka i jego szacunku dla drugiego człowieka.

Jest to przerażający wręcz obraz stanu Kościoła w XXIw. Podmiana wyznania, która następowała sukcesywnie po Soborze Watykańskim II, wśród swoich licznych sztuczek stosowała też właśnie podmianę roli religii. W modernizmie, co słyszeliśmy z ust biskupa Overbecka, religia jest narzędziem do znalezienia szczęśliwego życia i bycia “dobrym człowiekiem”. W katolicyzmie jest ona wypełnieniem celu naszego stworzenia i obowiązkiem wobec Pana Boga.

Komentarze