Jakiś czas temu pani Renata Lis, pisarka i tłumaczka, a od 30 lat zadeklarowana lesbijka, udzieliła wywiadu stacji radiowej TOK FM. Podczas rozmowy wypowiedziała się na temat słynnej powieści „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, na której wychowało się już kilka pokoleń dzieci. Pani Lis sięgnęła po tę lekturę dopiero jako dorosła kobieta, bo – jak sama przyznaje – książka kompletnie mnie nie zainteresowała, gdy byłam dzieckiem.
Pani Renata już od pierwszych stron czytała ją bardzo krytycznie, ponieważ przeczuwała, że „ma ona coś za uszami”.
I rzeczywiście – gdy zagłębiła się w treść książki, świat przedstawiony wydał jej się totalnie nierealistyczny, wręcz utopijny.
Nie ma w nim osób, które doświadczyłyby jakiejś traumy, czy bolesnych momentów w życiu, co rusz pojawiają się określenia typu „wesoło”, czy „przyjemnie”, nikt nie jest zły i nie robi innym krzywdy. W książce nie dzieje się nic, co by było dla bohaterów zbyt trudne i wryło się w psychikę do końca życia.
– Dla mnie to jest totalnie nieprawdziwe. Nie odnalazłam się w tym świecie – dodaje.
Co jeszcze przykuło uwagę pani Lis, to zbyt normalna sytuacja rodzinna każdego z bohaterów.
Każde dziecko ma obydwoje rodziców i to taki wzorzec przedstawiany jest jako jedyny słuszny i właściwy. Z tego powodu czytelnicy, którzy nie mieli tego szczęścia, by wychowywać się zarówno przy mamie, jak i tacie, albo dorastali jako sieroty, mogą poczuć się wykluczeni. – czytamy dalej na portalu kultura.gazeta.pl.
– Powinno być więcej różnorodności w tym świecie.
Dodatkowo panią Renatę denerwuje i irytuje stereotypowe podejście do różnic między dziewczynkami, a chłopcami oraz fakt, że głównym napędem narracji jest konflikt między płciami.
Nie wszystko jednak zostało poddane jej krytyce i negacji – bohaterka wywiadu docenia propagowanie miłości do natury i zwierząt – stwierdza, że to jest ogromna wartość tej książki.
Strach pomyśleć, na ile jeszcze niebezpieczeństw narażone będą dzieci, które odważą się czytać zadane lektury szkolne. Bo – jak widać – ukochana książka z dzieciństwa ich rodziców i dziadków może nieść za sobą niewyobrażalne zagrożenie przeniesienia czytelnika w świat, który jest pełen śmiechu, przygód, poczucia bezpieczeństwa i normalności.
Komentarze
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Dzieci, które obecnie czytają tę książkę, a same niestety mają rozbita rodzinę może kierując swój wzrok KU PIĘKNU, szeroko rozumianemu, same będą chciały taki dom stworzyć dla swojej rodziny. Czyż nie jest okrutnym człowiek, który doświadczając zła pragnie aby inni też tego doświadczyli. Otaczające się złem, chce aby inni też tak mieli. To są tak proste prawdy, oczywiste oczywistości, że aż trudno mi było odnieść się do tej skrawki, ale dla zasięgów pomyślałam że warto. Mój syn uwielbia ta lekturę. Polecam też audiobooki w wydaniu pani Jungowskiej. Czytajmy książki, sami i dzieciom.
Namówiła! Dzisiaj kupuje.
Wprowadźmy od razu karę śmierci dla najsłabiej uczących się. Wtedy dopiero ci zdolniejsi będą mieli motywację do uczenia się, bo chodzi o to, żeby nikogo nie chronić. Altruizm jest be.
TOK FM podobnie jak Gazeta Wyborcza- żydowskie medium