W sobotę w katolickiej parafii pod wezwaniem św. Jana w Osnabrücku odbyło się "nabożeństwo tatuażu". Motto "nabożeństwa" brzmiało "Kiedy wiara wchodzi pod skórę", a jego celem było zaangażowanie wiernych w innowacyjny sposób za pomocą połączenia "współczesnej kultury tatuażu i tradycyjnych praktyk religijnych".
Kazanie podczas "nabożeństwa" zostało wygłoszone przez mężczyznę w t-shircie, tęczowej stule i czerwonych trampkach. Zebrani w kościele wierni podzielili się "świadectwem" dotyczącym tego, jak wielkie znaczenie dla ich wiary mają posiadane przez nich tatuaże. Następnie każdy mógł zrobić sobie tatuaż w świątyni.
Pomysłodawcą "nabożeństwa" była 56-letnia "kierownik biura duszpasterskiego" diecezji Osnabrück, pani Martina Kreidler-Kos, która sama wzięła w nim udział robiąc sobie tatuaż.
Komentarze
Diabeł w Kościele KK robi co chce,bo mu na to pozwolili hierarchowie lata temu,pod wpływem masonerii,komunistów,homos.. itd.."Wietrząc" Kościół,otworzyli złemu drzwi,który wpełzł,rozgościł się,bo mu na to pozwolono! Swąd czuć było od dawna,zgliszcza zostawia teraz. Ryba psuje się od głowy. Nam wiernym Tradycyjnej nauce czas mówić o tym. Bo nie wypominać i milczeć,to jak aprobować. Zresztą obowiązkiem Katolika jest bronić wiary,Tradycji,mówić o herezji. A kiedy to czynię nie mogę być exkomunikowany,nie mogę być nazwany wichrzycielem czy jątrzącym itd. Stać na straży i bronić Prawdy! Bo kiedy nie ma prawdy,jest fałsz! "Kto chce szuka sposobu,kto nie chce szuka powodu! ".
Bo mu wszyscy na to pozwalają. Wierni też siedzą cicho