Po wejściu w życie przepisów unijnej dyrektywy, zachwalanej przez lewicę, wymagającej tzw. neutralności płciowej w ogłoszeniach o pracę, działy HR w panice, rozpoczęły proces tworzenia lingwistycznej nowomowy pod rygorem mandatów, które sięgają 5000 złotych.
I tak, w internecie można teraz znaleźć dziesiątki ogłoszeń, w których poszukuje się “osoby liderskiej”, “specjalistycznej” czy …osoby fizycznej. Jaskrawym przykładem tragikomizmu całej sytuacji jest np. ogłoszenie firmy z Łowicza, która poszukuje właśnie "osoby fizycznej - ogólnobudowlanej" do prac torowych, myląc prawny termin "osoba fizyczna" ( czyli każdy człowiek) z "pracownikiem fizycznym".
Państwowa Inspekcja Pracy podaje, że prawdziwym powodem zmian jest ryzyko pozwów cywilnych od kandydatów którzy mogą poczuć się dyskryminowani i dlatego już teraz 65-70% ogłoszeń stosuje formy dualne (Specjalista/tka), a ok. 20% tzw. "osobatywy" (osoba liderska, osoba sprzątająca, itd.)
Pobieżny przegląd internetu podsuwa wysyp prawdziwych pereł wśród ogłoszeń o pracę dla "osób asystenckich", “fryzjerskich”, czy “kurierskich” - ale czy to może dziwić jeśli w przekazie publicznej telewizji już od dłuższego czasu słyszy się o osobach z macicą, popularnych ostatnio - osobach “grenlandzkich” czy członkiniach, gościniach, a nawet świadkiniach wypadku. Socjotechnika ogłupiania narodu w, jak zwykle, sprytny sposób weszła niemal bez żadnego napotkanego oporu na nowy poziom. Każda sekunda poświęcona przez naród polski na te idiotyzmy to również wymierne straty finansowe.