Kościół w Niemczech lawinowo traci wiernych, a mimo to pozbywa się ludzi wartościowych oddanych życiu Kościoła, dlatego, że należą do „niewłaściwej partii”. Usuwa tych, którzy łączą zaangażowanie społeczne z zaangażowaniem religijnym, i którzy mogliby wpływać na kształtowanie prawa w duchu chrześcijańskim. Gdyby pan Schäfer należał do jednej z partii mainstreamowych (CDU, SPD, Grüne lub FDP), to władze duchowne nosiłyby go na rękach. Nieszczęście jednak polega na tym, że funkcjonariusze tych karierowiczowskich, bezideowych partii, w przeciwieństwie do AfD pozostają demonstracyjnie obojętni, jeśli nie wrogodzy wobec religii i Kościoła. W rezultacie ludzie zdolni, zaangażowani, ambitni, którym leży na sercu dobro kraju pozostają poza Kościołem. Sami się z niego wykluczają lub są z niego rugowani, a głos społeczności chrześcijańskiej jest niesłyszalny. Jest to szczególnie bolesne, kiedy dochodzi do rozstrzygnięć w ważnych obszarach dotyczących wolności, własności, życia (aborcja, eutenazja), wychowanie dzieci, kształtu rodziny itd itp. Opinia chrześcijan nie jest brana pod uwagę. Za to najbardziej „odjechane” lewackie idee fix znajdują większy rezonans niż projekty uwzględniające chrześcijański „basic” taki jak np.: prawo naturalne, czy dekalog.
Kościół w Niemczech lawinowo traci wiernych, a mimo to pozbywa się ludzi wartościowych oddanych życiu Kościoła, dlatego, że należą do „niewłaściwej partii”. Usuwa tych, którzy łączą zaangażowanie społeczne z zaangażowaniem religijnym, i którzy mogliby wpływać na kształtowanie prawa w duchu chrześcijańskim. Gdyby pan Schäfer należał do jednej z partii mainstreamowych (CDU, SPD, Grüne lub FDP), to władze duchowne nosiłyby go na rękach. Nieszczęście jednak polega na tym, że funkcjonariusze tych karierowiczowskich, bezideowych partii, w przeciwieństwie do AfD pozostają demonstracyjnie obojętni, jeśli nie wrogodzy wobec religii i Kościoła. W rezultacie ludzie zdolni, zaangażowani, ambitni, którym leży na sercu dobro kraju pozostają poza Kościołem. Sami się z niego wykluczają lub są z niego rugowani, a głos społeczności chrześcijańskiej jest niesłyszalny. Jest to szczególnie bolesne, kiedy dochodzi do rozstrzygnięć w ważnych obszarach dotyczących wolności, własności, życia (aborcja, eutenazja), wychowanie dzieci, kształtu rodziny itd itp. Opinia chrześcijan nie jest brana pod uwagę. Za to najbardziej „odjechane” lewackie idee fix znajdują większy rezonans niż projekty uwzględniające chrześcijański „basic” taki jak np.: prawo naturalne, czy dekalog.